|
OCALONY. LUDOBÓJSTWO W RWANDZIE
„Zadali mi śmierć
na rwandyjskim wzgórzu w kwietniu 1994, a wraz ze mną zabili całą moją rodzinę. Nie umarłem jednak. Nie wiem, czy sprawił to cud, czy też przypadek.” Dorastałem w cudownym kraju, „kraju tysiąca wzgórz”, który – jak mawiał mój dziadek – ma „tyle samo problemów ile wzgórz”. Ja jednak żyłem beztrosko i zamiast problemów dostrzegałem jedynie wzgórza oraz ich piękno… Jednak kiedy wybuchła tragedia i utopiła nas wszystkich we krwi, otworzyłem szeroko oczy… Nie zapomnę nigdy czarnych źrenic które widziałem w chwili, gdy ostrze maczety spadało na moją głowę. Spojrzenie tych źrenic wyryło się we mnie na zawsze. Nie potrafię znaleźć właściwych słów, aby jako osoba dorosła dokładnie opisać to, co wyczytały w nich oczy dziecka. Była to jakaś dziwna mieszanina zimnej determinacji i palącej nienawiści, szaleństwa i rozsądku, zaciekłości i otępienia. W tej jednej chwili odkryłem, że diabeł naprawdę istnieje i że właśnie spojrzałem mu prosto w oczy. Révérien Rurangwa doznał najcięższych z możliwych szkód, które doprowadziły do narażenia na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub naruszenia integralności cielesnej i psychicznej, Historia Révériena oraz następstwa wydarzeń, których był świadkiem, należą do najcięższych, z jakimi przyszło nam się zetknąć przez lata pracy z różnymi pacjentami. Nota od wydawcy francuskiego (fragment orzeczenia psychiatrycznego)Dane techniczne
Opinie o produkcie (0) |
|